<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>IBRiS Inflacja &#8211; Forum IBRiS</title>
	<atom:link href="https://forumibris.pl/tag/ibris-inflacja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://forumibris.pl</link>
	<description>Analizy, wnioski, wyniki badań opinii publicznej</description>
	<lastBuildDate>Sat, 14 May 2022 16:23:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://forumibris.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-Projekt-bez-nazwy-18-32x32.png</url>
	<title>IBRiS Inflacja &#8211; Forum IBRiS</title>
	<link>https://forumibris.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Waldemar Kuczyński: &#8222;Przeciętnie inteligentny człowiek powinien mieć świadomość, co to ryzyko kredytowe&#8221;</title>
		<link>https://forumibris.pl/waldemar-kuczynski-przecietnie-inteligentny-czlowiek-powinien-miec-swiadomosc-co-to-ryzyko-kredytowe/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Forum IBRiS]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 12 May 2022 19:50:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Forum analiz]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Agata Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Inflacja]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż IBRiS]]></category>
		<category><![CDATA[Waldemar Kuczyński]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://forum.ibris.pl/?p=3525</guid>

					<description><![CDATA[„Nie może być tak, że kiedy inflacja sięga 15 proc, to stopa procentowa wynosi 4,5 proc. Ona musi być na...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>„Nie może być tak, że kiedy inflacja sięga 15 proc, to stopa procentowa wynosi 4,5 proc. Ona musi być na poziomie 14 proc. Nie znam przypadku, żeby jakikolwiek rząd i bank centralny powstrzymał inflację bez zduszenia gospodarki na jakiś czas &#8211; rok, dwa. Trzeba się wtedy pogodzić z recesją i wzrostem bezrobocia” &#8211; mówi w rozmowie z Agatą Kołodziej Waldemar Kuczyński, publicysta, były minister przekształceń własnościowych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. A co z kredytobiorcami? „To wygląda jakby te dwa miliony ludzi to były dzieci, które trzeba teraz wziąć pod opiekę.</strong></p>
<h3>POSŁUCHAJ PODCASTU:</h3>
<p><iframe style="border-radius: 12px;" src="https://open.spotify.com/embed/episode/7G3qFofrF0mgzEpes519dW?utm_source=generator&amp;theme=0" width="100%" height="232" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe><br />
W ciągu ostatnich 20 lat nasza polityka mieszkaniowa polegała głównie na wspieraniu Polaków w zakupie własnego mieszkania, czyli zaciągnięciu kredytu hipotecznego. Wydaliśmy na to ok. 7 mld zł. To oznacza, że przez lata pomoc publiczna kierowana była przede wszystkim do 20 proc. najbogatszych Polaków, bo to ich stać na zaciągnięcie kredytu hipotecznego.</p>
<p>Aż nagle stopy procentowe zaczęły bardzo szybko rosnąć, a raty kredytów w ciągu zaledwie pół roku skoczyły o połowę, a to jeszcze nie koniec. Owi stosunkowo bogaci Polacy zaczęli głośno mówić, że cierpią, biednieją, że zostali oszukani, zaczęli żądać pomocy, zamrażania mechanizmów rynkowych jak stawka WIBOR.</p>
<p>Czy to Państwo wepchnęło ich w pułapkę kredytową czy to oni sami byli nieodpowiedzialni? Czy należy ich teraz ratować? Sondaż United Surveys pokazuje, że 59 proc. ankietowanych uważa, że tak &#8211; państwo powinno wesprzeć kredytobiorców złotówkowych.</p>
<p>Co więcej, 71 proc. respondentów uważa, że prof. Adam Glapiński nie powinien być dłużej szefem banku centralnego (a tylko 19 proc. jest „za”). W tej kwestii nawet wyborcy PiS nie stoją murem za prof. Glapińskim &#8211; na fotelu prezesa NBP chce go nadal widzieć 46 proc. badanych, 31 proc. nie chce.</p>
<p>Czyja to wina, że w ogóle o ratowaniu kredytobiorców dyskutujemy? Według 31 proc. ankietowanych winny rosnących rat kredytów hipotecznych jest właśnie NBP i prezes Adam Glapiński, kolejne 28 proc. badanych obwinia PiS &#8211; pokazuje badanie IBRiS.</p>
<h3><strong>Trzeba brutalnie zdusić gospodarkę?</strong></h3>
<blockquote><p>„Głównym źródłem tego, że ludzie mogą mieć problemy ze spłatą kredytów jest inflacja. Ale to nie kredytobiorcy w pierwszym rzędzie są dotknięci przez inflację, ale znacznie większe grupy społeczne. Czynne kredyty ma około 10 proc. ludności, a oszczędności ma 70 proc. I to oni głównie tracą, bo inflacja ich oszczędności masakruje”</p></blockquote>
<p>&#8211; podkreśla Waldemar Kuczyński &#8211; ekonomista, publicysta i polityk, minister przekształceń własnościowych w latach w latach 1990–1991.</p>
<p>Dlatego, według Kuczyńskiego, z inflacją należy teraz walczyć brutalnie. „Jeśli mamy do czynienia z uruchomieniem spirali inflacyjnej, to prędzej czy później, ten albo następny rząd, stanie przed koniecznością brutalnego wypompowania części pieniędzy z portfeli Polaków. Jeśli PiS przegra wybory, kolejnemu rządowi tego nie życzę, ale PiS-owi właśnie tego życzę” &#8211; mówi Waldemar Kuczyński.</p>
<p>Na czym miałoby polegać brutalne wypompowywanie pieniędzy z naszych kieszeni? Według ekonomisty na zablokowaniu wszelkich podwyżek płac, gdzie tylko rząd może to zrobić. Po drugie na zlikwidowaniu wszelkiej indeksacji, czyli uzależnianiu wzrostu dochodów od wzrostu cen. Po trzecie, na dostosowania stopy procentowej.</p>
<p>„Nie może być tak, że kiedy inflacja sięga 15 proc, to stopa procentowa wynosi 4,5 proc., ona musi być na poziomie 14 proc. Nie znam przypadku, żeby jakikolwiek rząd i bank centralny powstrzymał inflację bez zduszenia gospodarki na jakiś czas &#8211; rok, dwa. Trzeba się wtedy pogodzić z recesją i wzrostem bezrobocia. Na prawa ekonomiczne rady nie ma, one prędzej czy później się odezwą” &#8211; podkreśla Kuczyński.</p>
<p>„W PiS jest paranoiczny lęk przed utratą władzy i postawieniem przed Trybunałem Stanu i sądami powszechnymi. I to sprawia, że ta ekipa jest właściwie kompletnie rozbrojona, jeśli chodzi o gotowość podjęcia walki z inflacją. To wymaga decyzji, które zaprzeczą polityce PiS realizowanej od siedmiu lat i które uderzą w masę Polaków, która dziś ich ciągle popiera. Obawiam się, że ten paniczny lęk uniemożliwi podjęciu skutecznej walki z inflacją. Jeżeli okaże się, że inflacja nie wygaśnie sama, widzę przyszłość dość ciemną nie tylko dla kredytobiorców, ale dla wszystkich” &#8211; dodaje.</p>
<h3><strong>&#8222;Przeciętnie inteligentny człowiek powinien wiedzieć, co podpisuje&#8221;</strong></h3>
<p>Co podczas takiej brutalniej walki z inflacją stanie się z kredytobiorcami, którzy byli w pewnym sensie zachęcani przez państwo do realizowania swoich potrzeb mieszkaniowych poprzez  zaciąganie kredytów hipotecznych?</p>
<blockquote><p>„Po ponad 30 latach życia w gospodarce wolnorynkowej każdy przeciętnie inteligentny człowiek powinien mieć świadomość, że oferujący kredyt będzie do tego zachęcał. A obowiązkiem dorosłego człowieka, który podejmuje decyzję, która wpłynie na jego życie na kolejne kilkadziesiąt lat, jest podjęcie jej z maksymalnym rozsądkiem”</p></blockquote>
<p>&#8211; mówi Kuczyński.</p>
<p>I dodaje:</p>
<p>„To wygląda jakby te dwa miliony ludzi to były dzieci, które trzeba teraz wziąć pod opiekę. Jestem za tym, żeby istniały mechanizmy ratowania kredytobiorców, którzy znajdują się w szczególnie dramatycznej sytuacji, ale jestem absolutnie przeciwny wprowadzaniu jakichś reguł generalnych dotyczących całej tej grupy, bo to dewastacja mechanizmów rynkowych”.</p>
<h3><strong>Młodzi odrywają się od własności</strong></h3>
<p>„W żadnym kraju nie jest tak, że młody człowiek gdy kończy 18 lat powinien mieć możliwość kupienia sobie mieszkania. Mieszkanie to nie jest dar, trzeba na nie po prostu zapracować. Jak się okaże, że człowiek nie jest w stanie, wówczas społeczeństwo powinno się tym zająć. I budowanie mieszkań na wynajem dla osób o ograniczonych dochodach jest dobry rozwiązaniem. Ale generalnie pomieszkaniu paru lat w mieszkaniu wynajmowanym wspólnie albo z rodzicami, to nie jest nic niezwykłego.</p>
<p>Rzecz w tym, że jak pokazuje Eurostat, problem mieszkaniowy dotyka nie tylko młodych Polaków, bo 37 proc. mieszkań w Polsce jest przeludniona &#8211; to jeden z wyższych odsetków w Europie. A młodzi akurat są już znacznie mniej przywiązani do mieszkania na własność niż ich rodzice.</p>
<p>Badanie IBRiS przeprowadzone wspólnie z Centrum im. Ignacego Daszyńskiego pokazuje bowiem, że prawie 49 proc. młodych (w wieku 18-24 lata) uważa, że państwo powinno budować mieszkania na wynajem. Ten komercyjny jest bowiem coraz droższy i również coraz mniej dostępny.</p>
<p>Dodatkowo prawie 40 proc. badanych uważa, że państwo powinno regulować poziom czynszów w mieszkaniach. Czy to nie komunizm?</p>
<blockquote><p>„Generalnie uważam, że czynsze nie powinny być regulowane, bo czynsz to rodzaj ceny. Ale tak jak istnieją mechanizmy, które chronią konsumentów np. przed monopolami i szalonymi cenami, tak samo powinny istnieć jakieś mechanizmy blokujące czynszową grabież czy grabież w udzielaniu kredytów”</p></blockquote>
<p>&#8211; mówi Waldemar Kuczyński.</p>
<p>Zastrzega jednak, że nie powinno to mieć charakteru manipulowania przez państwo cenami. „Rynek nie wszystko ureguluje, nie można go zostawić bez dozoru, ale trzeba bardzo ostrożnie do takich manipulacji podchodzić, żeby tego mechanizmu nie niszczyć” &#8211; podkreśla ekonomista.</p>
<h3><strong>&#8222;Polacy jeszcze nie dorośli, by żyć jak na Zachodzie&#8221;</strong></h3>
<blockquote>
<h3>„Dzięki temu, że zdołaliśmy uciec ze Wschodu, błagając o przyjęcie do Unii Europejskiej i do NATO, jesteśmy prawie na Zachodzie, ale dużym kawałkiem jesteśmy jeszcze jednak w środku Europy”</h3>
</blockquote>
<p>&#8211; mówi Kuczyński.</p>
<p>„Polska jest ciągle krajem mniej więcej trzykrotnie mniej zamożnym od krajów zachodnich, choć w ciągu ostatnich 30 lat zrobiliśmy ogromny skok zbliżający nas do niego. To prawdopodobnie najlepsze 30 lat dla Polski, choć obluzgiwane, obsmarowywane, przeklinane przez znaczną część społeczeństwa i przede wszystkim przez całą masę durniów i ludzi złej wiary w polityce. Ale przez 30 lat nie można nadrobić straszliwej historii, którą częściowo sami sobie fundowaliśmy” &#8211; dodaje.</p>
<p>I właśnie w związku z tym nie możemy oczekiwać takich rozwiązań jak w krajach bogatszych, w tym takiego poziomu rozwoju mieszkalnictwa.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Najbogatsi sieją dezinformację i udają klasę średnią, żeby ktoś uratował ich przed drożejącymi kredytami na nieruchomości.</title>
		<link>https://forumibris.pl/najbogatsi-sieja-dezinformacje-i-udaja-klase-srednia-zeby-ktos-uratowal-ich-przed-drozejacymi-kredytami-na-nieruchomosci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Forum IBRiS]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Feb 2022 09:11:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Forum analiz]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Agata Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Inflacja]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Polski Ład]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Myck]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż IBRiS]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://forum.ibris.pl/?p=3310</guid>

					<description><![CDATA[Żeby wejść do grona 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków, wystarczy mieć 5800 zł dochodu do dyspozycji, a w przypadku małżeństwa...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Żeby wejść do grona 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków, wystarczy mieć 5800 zł dochodu do dyspozycji, a w przypadku małżeństwa z dwójką dzieci &#8211; 12 200 zł. To znaczy, że Polski Ład całkiem liberalnie ustawił widełki zarobków, w których mieści się klasa średnia &#8211; to zarabiający między 5700 a 11 000 zł brutto. Ale najlepiej wynagradzani nie chcą tego przyjąć do wiadomości, szczególnie, że dotyka ich nie tylko Polski Ład, ale i inflacja &#8211; jak wszystkich. Udają więc klasę średnią, wypowiadając reszcie Polski wojnę informacyjną. I swoją narrację narzucają całkiem skutecznie &#8211; o pomyślę zamrożenia oprocentowania kredytów hipotecznym, który ulżyłby najbogatszym kosztem biedniejszych, mówi już pół Polski. O tym, w najnowszym odcinku naszego podcastu Agata Kołodziej rozmawia z Michałem Myckiem, dyrektorem Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA.</strong></p>
<h3>POSŁUCHAJ PODCASTU</h3>
<p><iframe style="border-radius: 12px;" src="https://open.spotify.com/embed/episode/1SGHm8aLgv2YeDM16pjGvz?utm_source=generator&amp;theme=0" width="100%" height="232" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>Czy nie mamy aby ostatnio w Polsce do czynienia z nową odsłoną wojny pomiędzy bogatymi a biednymi? A byłaby to wojna informacyjna, którą dość łatwo prowadzić w obecnej sytuacji. Z najnowszego badania CBOS wynika bowiem, że dobrze poinformowany o obowiązujących od tego roku zmianach w podatkach jest tylko co czwarty z nas, zaś 68 proc. badanych Polaków nie czuje się odpowiednio poinformowana, co właściwie się zmienia w ramach tej wielkiej rewolucji podatkowo-składkowej. To spokojnie wystarczy, by brak informacji zastąpić dezinformacją.</p>
<p>Według badania CBOS 22 proc. twierdzi, że na Polskim Ładzie zyska, 28 proc. że straci, kolejne 20 proc. uważa, że ani nie zyska ani nie straci, a 30 proc. nie potrafi tego jeszcze zupełnie ocenić.</p>
<p>Z pomocą przychodzą z jednej strony politycy, grając w swoją grę, z drugiej strony media, które również prowadzą ideologiczne wojenki. Efekt?</p>
<h3><strong>5 proc. najbogatszych udaje klasę średnią</strong></h3>
<p>„Straty ponoszą nie tylko przedsiębiorcy, ale i ogół obywateli. Konsekwencją Polskiego Ładu jest drożyzna, która odbija się na poziomie życia milionów polskich rodzin”<em> </em>– powiedział niedawno były wicepremier Jarosław Gowin, mieszając reformę podatkową z inflacją. W głowach ludzi jedno łączy się z drugim, wywołując negatywne uczucia wobec obu.</p>
<p>Z drugiej strony ostatnia okładka „Newsweeka”, która wywołała burzę, bo krzyczy:</p>
<p>„Idziemy na dno! Nie są cwaniakami, jak twierdzi Kaczyński. Nie żyją rozrzutnie, ale mają wrażenie, że Polskim Ładem, inflacją i rosnącymi ratami kredytów PiS chce zarżnąć klasę średnią”.</p>
<p>Tylko że ta „klasa średnia” zarabia ok 20-28 tys. miesięcznie, co oznacza, że klasą średnia wcale nie jest, a tylko ją udaje.</p>
<blockquote><p>„Dyskusję dotyczącą zmian w Polskim Ładzie faktycznie zdominowała narracja grup, które w ramach reform podatkowych straciły. Tę narrację próbował prostować rząd, ale utrwalił się pogląd, że na Polskim Ładzie większość straci, a to nieprawda”</p></blockquote>
<p>&#8211; mówi dr hab. Michał Myck &#8211; dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA.</p>
<p>Inną rzeczą jest to, czy to źle, że najbogatsi na tej reformie faktycznie tracą. Bo to nie klasa średnia poniesie starty, a właśnie najbogatsi, niezależnie, jak szeroką definicję klasy średniej przyjąć.</p>
<p>„Dyskusja na temat klasy średniej i tego, kto niej w Polsce jest, została zainicjowana na samym początku reformy podatkowej, kiedy wprowadzono ulgę dla klasy średniej, a obejmuje ona zarabiających od ok. 5700 a 11 000 zł brutto. Tak rząd określił klasę średnią, a to i tak przedział wyższy niż średnie dochody w Polsce oraz niż środek przedziału dochodów, bo ten jest znacznie niżej niż 5700 zł brutto &#8211; mówi dr hab. Michał Myck.</p>
<p>„Tymczasem dyskusja na temat klasy średniej poszła w takim kierunku, jakby klasę średnią definiować wyłącznie z perspektywy dużych miast i osób o bardzo wysokich zarobkach. A jednak, dochody, które wykraczają poza ulgę dla klasy średniej otrzymują Polacy w ostatnim, dziesiątym decylu zarobków, co oznacza, że to 10 proc. najbogatszych Polaków &#8211; dodaje.</p>
<p>A nawet jeszcze mniejsze grono, bo jak wskazuje, by wejść do grona 10 proc. najlepiej zarabiających, wystarczy mieć 5800 zł dochodu do dyspozycji, a w przypadku małżeństwa z dwójką dzieci &#8211; 12 200 zł. Bohaterowie „Newsweeka” to więc nawet nie 10, a 5 proc. najbogatszych Polaków, którzy chcą nas przekonać, że są klasą średnią.</p>
<h3><strong>Zamrozić WIBOR? Widać, kto narzuca narrację</strong></h3>
<p>Ale zarówno bogatym, jak i biednym bezsprzecznie doskwiera inflacja. Pytanie tylko, czy i jak Polaków trzeba przed nią ratować?</p>
<blockquote><p>„Problem z tarczą inflacyjną jest taki, że rząd przyjmuje rozwiązania, na których korzystają potencjalnie wszystkie gospodarstwa domowe, próbując im ulżyć, ale jeśli to faktycznie przełoży się na niższe wydatki, w kieszeniach zostanie nam więcej pieniędzy, które będziemy dalej wydawać, a to jeszcze mocniej nakręci popyt i przyczyni się do utrzymywania wysokiej inflacji albo wręcz jej wzrostu”</p></blockquote>
<p>&#8211; przestrzega dr hab. Michał Myck.</p>
<p>Podobny problem leży w pomyśle zamrożenia stawki WIBOR, by ulżyć kredytobiorcom &#8211; to osłabia działania antyinflacyjnie, a w dodatku w ten sposób pomoglibyśmy głównie najbardziej zamożnym Polakom.</p>
<p>„W tej biedniejszej połowie Polaków tylko 5 proc. gospodarstw domowych spłaca kredyty hipoteczne, tymczasem w ostatniej grupie dochodowej, stanowiącej 10 proc. najbogatszych Polaków co trzeci spłaca kredyt hipoteczny i to głównie te gospodarstwa skorzystałyby na sztucznym mrożeniu oprocentowania kredytów. To pokazuje, kto narzuca narrację i które grupy najgłośniej domagają się wsparcia ze strony rzadu” &#8211; mówi dyrektor CenEA.</p>
<h2><strong>Polacy tracąc marzenia, odchodzą od neoliberalizmu?</strong></h2>
<p>Kiedy dopiero zaczynaliśmy w Polsce rozmowę na temat tarczy inflacyjnej, w grudniu 2021 r. IBRiS przeprowadził dla „Rzeczpospolitej” sondaż, z którego wynika, że Polacy w związku z ograniczaniem skutków wzrostu cen oczekują od rządu przede wszystkim obniżania podatku VAT – tego chciało 60,7 proc. badanych. Obniżania akcyzy oczekiwało 58,8 proc. badanych, zablokowania podwyżek cen prądu i gazu &#8211; 47,3 proc., a wprowadzenia urzędowych cen na podstawowe artykuły spożywcze – 29,6 proc. badanych. I dotąd tylko ostatni postulat Polaków, nie został jeszcze przez władzę uwzględniony.</p>
<p>A Polacy chcą tego jeszcze bardziej z upływem miesięcy. W lutym badanie UCE Research i Syno Poland dla „Gazety Wyborczej” pokazało, że już 41,7 proc. Polaków uważa, że rząd w obecnej sytuacji gospodarczej powinien wprowadzić ceny maksymalne na produkty spożywcze Przeciwnego zdania jest 35,2 proc. respondentów.</p>
<p>I preferencje polityczne nie mają tu aż tak wielkiego znaczenia. Chce tego prawie 48 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy, ponad 45 proc. wyborców Lewicy, 42 proc. wyborców Polski 2050, 38,5 proc. wyborców KO, oraz 52 proc. wyborców PSL, 47 proc. zwolenników Kukiza, a nawet ponad 34 proc. zwolenników Konfederacji.</p>
<p>„Inflacja doprowadza do absurdalnych pomysłów” &#8211; jak pisze „Gazeta Wyborcza”? A może właśnie przechodzimy lekcję, że neoliberalizm to nie jedyna ścieżka? Może to jakaś większa zmiana paradygmatu myślenia o polityce gospodarczej w Polsce? Może zrobiła nam to generalnie pandemia, a nie tylko sama inflacja?</p>
<p>„Być może staliśmy się bardziej skłoni domagać się rozwiązań centralnie sterowanych. Ale niestety nie rozwiążemy problemu inflacji, odchodząc od rynku i wprowadzając regulowane ceny.</p>
<blockquote><p>&#8222;Musimy w ciągu najbliższych miesięcy, może roku czy dwóch, liczyć się z tym, że na próbie ograniczania inflacji wszyscy będziemy trochę tracić&#8221;</p></blockquote>
<p>&#8211; konkluduje dr hab. Myck.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy komukolwiek opłaca się dziś jeszcze rządzić Polską? Polityka i gospodarka</title>
		<link>https://forumibris.pl/czy-komukolwiek-oplaca-sie-dzis-jeszcze-rzadzic-polska-polityka-i-gospodarka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Forum IBRiS]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jan 2022 08:57:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Forum analiz]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Agata Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Siemiończyk]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Inflacja]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Polski Ład]]></category>
		<category><![CDATA[inflacja sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Chądzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Ład sondaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://forum.ibris.pl/?p=3141</guid>

					<description><![CDATA[Rząd zagrał z Polskim Ładem va bank i przegrał. Teraz nie ma już wyjścia i musi niemal wszystkim obniżyć podatki....]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rząd zagrał z Polskim Ładem va bank i przegrał. Teraz nie ma już wyjścia i musi niemal wszystkim obniżyć podatki. Gorzej, że już żadna kolejna władza nie odważy się przeprowadzić bardzo potrzebnej reformy systemu podatkowego. „Polityczne i społeczne koszty niedopracowanej reformy będą tak duże, że z tym niewydolnym systemem podatkowym prawdopodobnie zostaniemy przez następne lata&#8221; &#8211; podkreśla Marek Chądzyński. Nie ma już powrotu do dyskusji na temat progresji podatkowej &#8211; dodaje.</strong></p>
<h3>POSŁUCHAJ PODCASTU:</h3>
<p><iframe src="https://open.spotify.com/embed/episode/66I3DmlKo32EOiutyhbSHT?utm_source=generator&amp;theme=0" width="100%" height="232" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>Czy da się jeszcze rządzić krajem wściekłym, sfrustrowanym, a w najlepszym przypadku skołowanym chaosem wokół Polskiego Ładu, społeczeństwem przestraszonym wysoką inflacją? Czy to już tylko dwa wielkie kamienie u szyi, które ściągają polityków na dno parlamentarnych sondaży i właściwie najlepiej ten chaos gospodarczy zostawić w spadku opozycji, niech się z tym męczy?</p>
<h3><strong>PiS może zamrozić ceny podstawowych produktów, patrzmy na eksperyment Orbana</strong></h3>
<p>IBRiS zapytał Polaków, czy PiS straci władzę w kolejnych wyborach? Przekonanych do tego jest 53,2 proc. badanych, a na utrzymanie władzy przez PiS w trzeciej kadencji stawia 27,5 proc. społeczeństwa. Wygląda więc na to, że wiara w kolejne zwycięstwo PiS topnieje &#8211; i to także wśród wyborców tej partii.</p>
<p>Powód? Zapewne to chaos związany z Polskim Ładem i inflacja, którą już wszyscy mocno odczuwamy.</p>
<p>Ostatnie badanie CBOS pokazuje, że 50 proc. badanych uważa, iż obecny wzrost cen jest przede wszystkim efektem polityki polskich władz, natomiast 33 proc. jest zdania, że to efekt czynników niezależnych od działania polskich władz.</p>
<p>I niby rządowa tarcza antyinflacyjna miała nas ratować. Ale w ocenie społecznej tarcza przyczyni się do ograniczenia wzrostu cen raczej w niewielkim stopniu (tak uważa 46 proc. badanych), a 32 proc. jest wręcz zdania, że działa te nie będą miały żadnego znaczenia.</p>
<p>Rząd jest zatem w trudniej sytuacji. Czy ma szansę jeszcze się ratować? Czy te dwa wielkie problemy &#8211; Polski Ład i inflacja muszą go zatopić?</p>
<blockquote><p>„Nie można zrzucić na karb obecnej ekipy tego, że inflacja jest tak wysoka, bo nie wszystkie czynniki, które powodują wzrost cen zależą od rządu. Ale to rzeczywiście jest to trudne do zarządzenia. Z inflacją rząd radzi sobie lepiej niż Polskim Ładem, bo wprowadzenie tarcz, dyskusyjnych z ekonomicznego punktu widzenia, z perspektywy PR-owej i zarządzania kryzysem jest dobre. O ile ropa nie zacznie drożej, a tak się właśnie dzieje&#8221;</p></blockquote>
<p>&#8211; mówi Marek Chądzyński, dziennikarz portalu <a href="http://300gospodarka.pl/">300gospodarka.pl</a>.</p>
<p>Czy rząd może zrobić więcej w sprawie inflacji? Chądzyński uważa, że mógłby przemyśleć swoją politykę budżetową, bo ona pozostaje bardzo luźna i dość proinflacyjna. Ale czy z punktu widzenia marketingowego może zrobić coś więcej? Zapewne może jedynie przedłużać działanie tarcz antyinflacyjnych. Zdaniem części ekonomistów, rząd może nawet przedłużać działanie tarcz bez końca.</p>
<p>Warto się natomiast przyglądać, jak rozwinie się eksperyment, który prowadzą właśnie Węgry, polegający na zamrożeniu cen podstawowych produktów spożywczych. Tamtejszy rząd zrobił to z powodu zbliżających się wyborów parlamentarnych i, zdaniem Marka Chądzyńskiego, PiS może postąpić podobnie, jeśli efekty będą zadowalające dla Victora Orbana.</p>
<h3><strong>Długo nikt nie odważy się naprawiać systemu podatkowego, który stoi na głowie</strong></h3>
<p>Grzegorz Siemiończyk z „Rzeczpospolitej” podkreśla natomiast, że rozwiązania problemów z Polskim Ładem i inflacją są sprzeczne. Bo jeśli naprawa Polskiego Ładu będzie polegała na tym, że rząd wycofuje się z redystrybucji, która była pierwotnym zamysłem i obniża podatki nie tylko niektórym, ale już teraz właściwie niemal wszystkim, to będzie wpływało na dalszy wzrost inflacji zamiast na jej hamowanie. Ale zdaniem dziennikarza, mimo to PiS wcale przez żaden z tych gospodarczych kryzysów władzy nie straci.</p>
<p>„Nasz system podatkowy od lat stoi na głowie. Najlepiej zarabiający płacą niższe podatki od tych  w najniższych grupach dochodowych, a głównym powodem jest podatek liniowy w działalności gospodarczej. I na początku, w założeniach Polski Ład miał sens &#8211; zarówno makroekonomiczny jak i społeczny. Ale kotoś wpadł na pomysł, że można to zrobić szybko, wpasować się w kalendarz wyborczy, żeby przed wyborami w 2023 r. ludzie odczuli, jak zbawienna jest ta zmiana. Rząd ostro zagrał va bank, reformę przygotował za szybko, a co gorsze, na etapie prac w Sejmie zaczęło się jej psucie, rozwadnianie, dodawanie kolejnych ulg dla działalności na liniowym PIT i to doprowadziło do kompletnego chaosu &#8211; podkreśla Marek Chądzyński.</p>
<p>Pójście va bank rządowi się ostatecznie nie odpłacało. „Efekt będzie taki, że każda następna władza, która będzie chciała przeprowadzić taką gruntowną reformę podatkową, dwa razy się nad tym zastanowi. Polityczne i społeczne koszty niedopracowanej reformy będą tak duże, że z tym niewydolnym systemem podatkowym prawdopodobnie zostaniemy przez następne lata &#8211; podkreśla Marek Chądzyński.</p>
<h3><strong>Nie da się podnieść podatków tym, którym należy je podnieść</strong></h3>
<p>„W obecnej konstelacji politycznej i przy obecnych preferencjach społecznych bardzo trudno jest prowadzić racjonalną politykę podatkową. Te grupy, którym należałoby podnieść podatki, by ten system nie stał na głowie, ale chociaż w niewielkim stopniu był progresywny, to są zarazem te grupy, które są najgłośniejsze medialnie i mają swoich reprezentantów w postaci na przykład organizacji przedsiębiorców &#8211; uważa Grzegorz Siemiończyk.</p>
<p>A na dodatek funkcjonuje w Polsce masa mitów, na przykład dotyczących jednoosobowych działaności gospodarczych. „Wiemy przecież, że to w dużej mierze jest forma optymalizacji podatków i oszukiwania systemu, a zarazem wokół JDG jest jakiś mit przedsiębiorczości i podnosi się krzyk, że jak im podniesiemy podatki, to uderzy w biznes, a rząd staje się nieprzyjazny dla przedsiębiorców. Mieszamy w debacie publicznej dwa pojęcia &#8211; przedsiębiorcy, który rzeczywiście prowadzi jakąś działalności z rozumieniem przedsiębiorcy wyłącznie z sensie prawnym. I potem się okazuje, że nie da się podnieść podatków tym, którym należy je podnieść” &#8211; uważa dziennikarz „Rzeczpospolitej”.</p>
<p>Dodatkowo problem jest w tym, że co do zasady Polacy zgadzają się, że system powinien być bardziej progresywny. Ale wszystko rozbija się o to, jak postrzegamy nierówności dochodowe w stosunku do tego, gdzie one rzeczywiście są.</p>
<blockquote><p>„W Polsce ta percepcja jest bardzo zaburzona, bo u nas nikt nie czuje się bogaty. Efekt jest taki, że owszem, uważamy, że należy podnieść podatki ludziom dobrze zarabiającym, ale sami się do tych dobrze zarabiających nigdy nie zaliczamy, choć obiektywnie powinniśmy. Właśnie przez to ta dyskusja polityczna jest nie do przejścia, a systemu podatkowego po prostu nie da się naprawić”</p></blockquote>
<p>&#8211; uważa Siemiończyk.</p>
<p>A Marek Chądzyński dodaje: „nie ma powrotu do dyskusji na temat progresji podatkowej. I to nie dlatego, że obecny rząd broni swojej pozycji politycznej. Nikt takiego rozwiązania się już nie podejmie, bo koszty polityczne i społeczne są zbyt duże”.</p>
<h3><strong>PiS psuje gospodarkę, ale za mało się stara, żeby narobić naprawdę poważnych szkód</strong></h3>
<p>Finansowe koszty Polskiego Ładu zaś wcale zbyt duże mogą nie być. Szacowane są one na co najmniej 20 mld zł, ale to wcale nie musi być problem dla budżetu.</p>
<blockquote><p>„Ten rok będzie spektakularny, jeśli chodzi o dochody podatkowe. Ile by ten Polski Ład nie kosztował, to inflacja i wzrost podatków całkowicie to pokryje. To nie będzie tak, że Polski Ład jakoś zwiększy nierównowagę w budżecie”</p></blockquote>
<p>&#8211; uważa Grzegorz Siemiończyk.</p>
<p>A więc stać nas na obniżkę podatków niemal dla wszystkich?</p>
<p>„To jest nieszczęście ostatnich lat, że gospodarka to jest duża i niesterowna łódź. Ta łódź była na dość dobrym kursie, w zasadzie od początku transformacji jest na dobry kursie, i ją trudno zepchnąć na jakąś rafę. Trzeba by się naprawdę postarać, żeby zepsuć fundamentalne procesy, które powodują, że się szybko rozwijamy i bogacimy. Problem polega na tym, że każdy, kto chce bić na alarm, że rząd coś źle robi, musi odwoływać się do jakichś merytorycznych argumentów, które nie padają na podatny grunt opinii publicznej. Straszenie druga Grecją jest bezsensowne, bo się nie wydarzy.” &#8211; twierdzi Siemiończyk.</p>
<p>„I to nie jest tak, że rząd nie robi żadnych błędów &#8211; robi całą masę błędów, a jego polityka gospodarcza pod wieloma względami jest zła, ale nie jest wystarczająco zła, żeby zepsuć ten okręt” &#8211; dodaje Siemiończyk.</p>
<blockquote><p>„Czy stać na nas na obniżanie podatków wszystkim? Polityka podatkowa nie powinna być tylko polityką gospodarczą, ale i społeczną. I z tego punktu widzenia nie jestem pewien, czy stać nas na to, by obniżać podatki wszystkim”</p></blockquote>
<p>&#8211; zaznacza Marek Chądzyński.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego histeria wokół Polskiego Ładu może okazać się prezentem dla PiS</title>
		<link>https://forumibris.pl/dlaczego-histeria-wokol-polskiego-ladu-moze-okazac-sie-prezentem-dla-pis/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Forum IBRiS]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Jan 2022 08:32:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Forum analiz]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Agata Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Inflacja]]></category>
		<category><![CDATA[Inflacja 30 procent]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Duma]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Morawiecki]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Ład]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Ład ile stracę]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Ład ile zyskam]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż IBRiS]]></category>
		<category><![CDATA[zarobki Polski Ład]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://forum.ibris.pl/?p=3092</guid>

					<description><![CDATA[Polski Ład plus wysoka inflacja to początek końca PiS? To raczej tylko marzenie opozycji, która strasząc stratami podatkowymi całą Polskę...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Polski Ład plus wysoka inflacja to początek końca PiS? To raczej tylko marzenie opozycji, która strasząc stratami podatkowymi całą Polskę zapomina, że cała Polska to nie Wilanów. A jak już się wszyscy przestraszymy, to nieobniżona jednak pensja będzie  prezentem dla Polaków – co może skutkować wzrostem poparcia dla rządu i partii rządzącej. Wydaje się, że rządowi nawet wysoka inflacja nie zagrozi, choć Polacy są przekonani, że ta jest już na poziomie 30 proc., a nie jak wskazuje GUS &#8211; 8,6 proc.</strong></p>
<p>„Opozycja strasząc stratami wyświadczyła obozowi rządzącemu ogromną przysługę &#8211; pomogła zarządzać oczekiwaniami, znacząco obniżyła oczekiwania Polaków wobec Polskiego Ładu. I rząd już niespecjalnie dużo będzie musiał zrobić, żeby nie tylko te oczekiwania zaspokoić, ale zaspokoić je wręcz z naddatkiem. To był błąd opozycji, która uległa presji medialnej, a media miały bardzo zdecydowaną postawę wobec tego programu. Myślę, że dziennikarze doskonale wiedzieli, po której stronie zysków i strat się znajdą” – mówi w rozmowie z Agatą Kołodziej w najnowszym odcinku naszego podcastu Marcin Duma, socjolog, prezes Fundacji Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS.</p>
<h3>POSŁUCHAJ PODCASTU:</h3>
<p><iframe src="https://open.spotify.com/embed/episode/1mUju0Ntv3TFGzt6x0F82K?utm_source=generator&amp;theme=0" width="100%" height="232" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>PiS zawarł z Polakami umowę, że będzie im się żyło lepiej, oni w nią naprawdę uwierzyli, bo zaczęli się bogacić, zaczęli wstawać z kolan i jeździć na wakacje. A tu nagle przepaść. Niemal w jednym momencie poczuliśmy, że zaczyna nam się żyć gorzej. Dziś płacze i sprzątaczka z Pragi, kupując olej, i manager z Wilanowa, kupując dorsza. Wszyscy płaczą przez inflację. A do tego jeszcze Polski Ład. Podwójnie płaczą najpierw nauczyciele, potem emeryci, potem jeszcze rodzice samotnie wychowujący dzieci, nawet jak zarabiają poczwórną średnią krajową, bo im PiS wspólne rozliczenie z dzieckiem zabrał. Słychać w Polsce jeden wielki ryk. Tylko po zmarłych na COVID jakby już nikt nie płacze.</p>
<p>Ale może to media pokazują wypaczony obraz sytuacji i nastrojów społecznych?</p>
<h3><strong>Cała Polska to nie Wilanów </strong></h3>
<p>„Z wyliczeń jasno wynika, że większość Polaków albo nie straci na Polskim Ładzie albo zyska. Ale oczywiście ci, którzy stracą, chociaż jest ich mniej, są znacznie głośniejsi. I ciekawe, z punktu widzenia badacza jest to, że w ciągu ostatniego tygodnia spadł odsetek osób, które wiedzą, czy zyskają czy stracą na Polskim Ładzie” &#8211; mówi Marcin Duma.</p>
<blockquote><p>„Oczywiście nie wynika to z tego, że wcześniej ludzie wiedzieli i nagle przestali wiedzieć. Obserwujemy jednak, jak przemożny wpływ na nastroje i postrzeganie Polskiego Ładu ma opowieść, którą odbieramy przez media. A w mediach &#8211; tych, które moglibyśmy nazwać mainstreamowymi czy liberalnymi &#8211; zapanowała histeria na ten temat. I okazuje się, że z ponad 40 proc. badanych, którzy wiedzieli, jaki będzie dla nich skutek Polskiego Ładu nie ma już nawet 30 proc.”</p></blockquote>
<p>&#8211; dodaje Duma.</p>
<p>Czy ta histeria może być początkiem końca PiS, w co bardzo chce wierzyć opozycja? Może być dokładnie przeciwnie. I choć dziś rząd jest sfrustrowany kiepskim odbiorem Polskiego Ładu, to budowanie oczekiwań, że wszyscy stracą na Polskim Ładzie może okazać się dla opozycji niebezpieczne. Bo kiedy okaże się, że Polacy w większości na nowym systemie podatkowym nie stracili, to sam brak antycypowanej straty może stać się już psychologicznym zyskiem.</p>
<p>„Może się okazać, że czarny, mroczny nastrój budowany wokół Polskiego Ładu może wyjść temu programowi na plus” &#8211; uważa Marcin Duma.</p>
<p>Bo trzeba pamiętać, że Polska nie mieszka w miasteczku Wilanów. Żeby zrozumieć Polski Ład i sytuacje finansową Polaków, trzeba spojrzeć na średnie zarobki w kraju i to w podziale na województwa, na miejscowości i wtedy dopiero można zobaczyć, jak duże jest w Polsce zróżnicowanie dochodowe i że pensja 2500 zł na rękę to nie jest wyjątek &#8211; ludzie w Polsce tyle zarabiają. Dla nich zysk 100 czy 150 zł więcej wprowadza istotną zmianę.</p>
<h3><strong>Inflacja? Jest źle, ale rząd &#8222;nas uratuje&#8221;</strong></h3>
<p>Problem polega na tym, że zysk z Polskiego Ładu będzie odczuwany przez Polaków krótkotrwale &#8211; dostaniemy pensję wyższą o 100 czy 150 zł i ta kwota w kolejnych miesiącach nie będzie już rosła.</p>
<blockquote><p>„To szybko stanie się dla nas kwota bazowa, a więc Polski Ład na nastroje Polaków może podziałać 2-3 miesiące&#8221;</p></blockquote>
<p>&#8211; uważa Marcin Duma.</p>
<p>Tymczasem inflację odczuwamy już dziś i rosnące z miesiąca miesiąc ceny będziemy odczuwać jeszcze długo. Ta inflacja jest zresztą przez Polaków demonizowana, bo choć GUS pokazuje, że w grudniu wyniosła 8,6 proc., to z badania United Surveys wynika, że Polacy uważają, że ceny w ciągu ostatniego roku wzrosły o 27,3 proc.</p>
<p>Jeszcze ciekawsze, jakiej inflacji Polacy spodziewają się w 2022 r. W grudniu badania pokazywały, że Polacy odczuwają inflację na poziomie 20 proc., ale projektowali, że w 2022 r. będzie ona wynosiła 17 proc. Co to znaczy?</p>
<p>„Dzisiaj jest już źle. W przyszłym roku nie będzie specjalnie dobrze, ale będzie trochę lepiej. Ale nałożymy na to politykę i np. tarczę inflacyjną. Jak twierdzą ekonomiści, tarcza ta w skali roku nie zmniejszy inflacji, ale ją wypłaszczy i prawdopodobnie inflacja nie dobije do symbolicznego, dwucyfrowego progu 10 proc. A przecież już wszyscy zdążyli opowiedzieć, że inflacja będzie dwucyfrowa. I to taka sama sytuacja jak z Polskim Ładem &#8211; już wszyscy zdążyli się przestraszyć tych 10 proc., na co wyjdzie premier i powie: powstrzymaliśmy to &#8211; mówi Duma.</p>
<p>&#8222;I nie ma znaczenia, że w skali roku wyjdzie na to samo. Ale tego strasznego piku nie będzie. Sprawczość rządu jest? Jest! Umiemy zarządzać? Umiemy! To są bardzo ważne komunikaty, które odkładają się ludziom w głowach. A opozycja i media liberalne opowiadają historie, które mogą się nie wydarzyć. I w ten sposób tracą wiarygodność” – dodaje Duma.</p>
<h3>SŁUCHAJ NAS TAKŻE NA APPLE PODCASTS:<br />
<iframe style="width: 100%; max-width: 660px; overflow: hidden; border-radius: 10px; background: transparent;" src="https://embed.podcasts.apple.com/us/podcast/dlaczego-histeria-wok%C3%B3%C5%82-polskiego-%C5%82adu-mo%C5%BCe-okaza%C4%87/id1559234997?i=1000548090838&amp;itsct=podcast_box_player&amp;itscg=30200&amp;ls=1&amp;theme=auto" height="175px" frameborder="0" sandbox="allow-forms allow-popups allow-same-origin allow-scripts allow-top-navigation-by-user-activation"></iframe></h3>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
