<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>IBRiS Polski Ład &#8211; Forum IBRiS</title>
	<atom:link href="https://forumibris.pl/tag/ibris-polski-lad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://forumibris.pl</link>
	<description>Analizy, wnioski, wyniki badań opinii publicznej</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 Feb 2022 20:50:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://forumibris.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-Projekt-bez-nazwy-18-32x32.png</url>
	<title>IBRiS Polski Ład &#8211; Forum IBRiS</title>
	<link>https://forumibris.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Najbogatsi sieją dezinformację i udają klasę średnią, żeby ktoś uratował ich przed drożejącymi kredytami na nieruchomości.</title>
		<link>https://forumibris.pl/najbogatsi-sieja-dezinformacje-i-udaja-klase-srednia-zeby-ktos-uratowal-ich-przed-drozejacymi-kredytami-na-nieruchomosci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Forum IBRiS]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Feb 2022 09:11:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Forum analiz]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Agata Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Inflacja]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Polski Ład]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Myck]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż IBRiS]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://forum.ibris.pl/?p=3310</guid>

					<description><![CDATA[Żeby wejść do grona 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków, wystarczy mieć 5800 zł dochodu do dyspozycji, a w przypadku małżeństwa...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Żeby wejść do grona 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków, wystarczy mieć 5800 zł dochodu do dyspozycji, a w przypadku małżeństwa z dwójką dzieci &#8211; 12 200 zł. To znaczy, że Polski Ład całkiem liberalnie ustawił widełki zarobków, w których mieści się klasa średnia &#8211; to zarabiający między 5700 a 11 000 zł brutto. Ale najlepiej wynagradzani nie chcą tego przyjąć do wiadomości, szczególnie, że dotyka ich nie tylko Polski Ład, ale i inflacja &#8211; jak wszystkich. Udają więc klasę średnią, wypowiadając reszcie Polski wojnę informacyjną. I swoją narrację narzucają całkiem skutecznie &#8211; o pomyślę zamrożenia oprocentowania kredytów hipotecznym, który ulżyłby najbogatszym kosztem biedniejszych, mówi już pół Polski. O tym, w najnowszym odcinku naszego podcastu Agata Kołodziej rozmawia z Michałem Myckiem, dyrektorem Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA.</strong></p>
<h3>POSŁUCHAJ PODCASTU</h3>
<p><iframe style="border-radius: 12px;" src="https://open.spotify.com/embed/episode/1SGHm8aLgv2YeDM16pjGvz?utm_source=generator&amp;theme=0" width="100%" height="232" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>Czy nie mamy aby ostatnio w Polsce do czynienia z nową odsłoną wojny pomiędzy bogatymi a biednymi? A byłaby to wojna informacyjna, którą dość łatwo prowadzić w obecnej sytuacji. Z najnowszego badania CBOS wynika bowiem, że dobrze poinformowany o obowiązujących od tego roku zmianach w podatkach jest tylko co czwarty z nas, zaś 68 proc. badanych Polaków nie czuje się odpowiednio poinformowana, co właściwie się zmienia w ramach tej wielkiej rewolucji podatkowo-składkowej. To spokojnie wystarczy, by brak informacji zastąpić dezinformacją.</p>
<p>Według badania CBOS 22 proc. twierdzi, że na Polskim Ładzie zyska, 28 proc. że straci, kolejne 20 proc. uważa, że ani nie zyska ani nie straci, a 30 proc. nie potrafi tego jeszcze zupełnie ocenić.</p>
<p>Z pomocą przychodzą z jednej strony politycy, grając w swoją grę, z drugiej strony media, które również prowadzą ideologiczne wojenki. Efekt?</p>
<h3><strong>5 proc. najbogatszych udaje klasę średnią</strong></h3>
<p>„Straty ponoszą nie tylko przedsiębiorcy, ale i ogół obywateli. Konsekwencją Polskiego Ładu jest drożyzna, która odbija się na poziomie życia milionów polskich rodzin”<em> </em>– powiedział niedawno były wicepremier Jarosław Gowin, mieszając reformę podatkową z inflacją. W głowach ludzi jedno łączy się z drugim, wywołując negatywne uczucia wobec obu.</p>
<p>Z drugiej strony ostatnia okładka „Newsweeka”, która wywołała burzę, bo krzyczy:</p>
<p>„Idziemy na dno! Nie są cwaniakami, jak twierdzi Kaczyński. Nie żyją rozrzutnie, ale mają wrażenie, że Polskim Ładem, inflacją i rosnącymi ratami kredytów PiS chce zarżnąć klasę średnią”.</p>
<p>Tylko że ta „klasa średnia” zarabia ok 20-28 tys. miesięcznie, co oznacza, że klasą średnia wcale nie jest, a tylko ją udaje.</p>
<blockquote><p>„Dyskusję dotyczącą zmian w Polskim Ładzie faktycznie zdominowała narracja grup, które w ramach reform podatkowych straciły. Tę narrację próbował prostować rząd, ale utrwalił się pogląd, że na Polskim Ładzie większość straci, a to nieprawda”</p></blockquote>
<p>&#8211; mówi dr hab. Michał Myck &#8211; dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA.</p>
<p>Inną rzeczą jest to, czy to źle, że najbogatsi na tej reformie faktycznie tracą. Bo to nie klasa średnia poniesie starty, a właśnie najbogatsi, niezależnie, jak szeroką definicję klasy średniej przyjąć.</p>
<p>„Dyskusja na temat klasy średniej i tego, kto niej w Polsce jest, została zainicjowana na samym początku reformy podatkowej, kiedy wprowadzono ulgę dla klasy średniej, a obejmuje ona zarabiających od ok. 5700 a 11 000 zł brutto. Tak rząd określił klasę średnią, a to i tak przedział wyższy niż średnie dochody w Polsce oraz niż środek przedziału dochodów, bo ten jest znacznie niżej niż 5700 zł brutto &#8211; mówi dr hab. Michał Myck.</p>
<p>„Tymczasem dyskusja na temat klasy średniej poszła w takim kierunku, jakby klasę średnią definiować wyłącznie z perspektywy dużych miast i osób o bardzo wysokich zarobkach. A jednak, dochody, które wykraczają poza ulgę dla klasy średniej otrzymują Polacy w ostatnim, dziesiątym decylu zarobków, co oznacza, że to 10 proc. najbogatszych Polaków &#8211; dodaje.</p>
<p>A nawet jeszcze mniejsze grono, bo jak wskazuje, by wejść do grona 10 proc. najlepiej zarabiających, wystarczy mieć 5800 zł dochodu do dyspozycji, a w przypadku małżeństwa z dwójką dzieci &#8211; 12 200 zł. Bohaterowie „Newsweeka” to więc nawet nie 10, a 5 proc. najbogatszych Polaków, którzy chcą nas przekonać, że są klasą średnią.</p>
<h3><strong>Zamrozić WIBOR? Widać, kto narzuca narrację</strong></h3>
<p>Ale zarówno bogatym, jak i biednym bezsprzecznie doskwiera inflacja. Pytanie tylko, czy i jak Polaków trzeba przed nią ratować?</p>
<blockquote><p>„Problem z tarczą inflacyjną jest taki, że rząd przyjmuje rozwiązania, na których korzystają potencjalnie wszystkie gospodarstwa domowe, próbując im ulżyć, ale jeśli to faktycznie przełoży się na niższe wydatki, w kieszeniach zostanie nam więcej pieniędzy, które będziemy dalej wydawać, a to jeszcze mocniej nakręci popyt i przyczyni się do utrzymywania wysokiej inflacji albo wręcz jej wzrostu”</p></blockquote>
<p>&#8211; przestrzega dr hab. Michał Myck.</p>
<p>Podobny problem leży w pomyśle zamrożenia stawki WIBOR, by ulżyć kredytobiorcom &#8211; to osłabia działania antyinflacyjnie, a w dodatku w ten sposób pomoglibyśmy głównie najbardziej zamożnym Polakom.</p>
<p>„W tej biedniejszej połowie Polaków tylko 5 proc. gospodarstw domowych spłaca kredyty hipoteczne, tymczasem w ostatniej grupie dochodowej, stanowiącej 10 proc. najbogatszych Polaków co trzeci spłaca kredyt hipoteczny i to głównie te gospodarstwa skorzystałyby na sztucznym mrożeniu oprocentowania kredytów. To pokazuje, kto narzuca narrację i które grupy najgłośniej domagają się wsparcia ze strony rzadu” &#8211; mówi dyrektor CenEA.</p>
<h2><strong>Polacy tracąc marzenia, odchodzą od neoliberalizmu?</strong></h2>
<p>Kiedy dopiero zaczynaliśmy w Polsce rozmowę na temat tarczy inflacyjnej, w grudniu 2021 r. IBRiS przeprowadził dla „Rzeczpospolitej” sondaż, z którego wynika, że Polacy w związku z ograniczaniem skutków wzrostu cen oczekują od rządu przede wszystkim obniżania podatku VAT – tego chciało 60,7 proc. badanych. Obniżania akcyzy oczekiwało 58,8 proc. badanych, zablokowania podwyżek cen prądu i gazu &#8211; 47,3 proc., a wprowadzenia urzędowych cen na podstawowe artykuły spożywcze – 29,6 proc. badanych. I dotąd tylko ostatni postulat Polaków, nie został jeszcze przez władzę uwzględniony.</p>
<p>A Polacy chcą tego jeszcze bardziej z upływem miesięcy. W lutym badanie UCE Research i Syno Poland dla „Gazety Wyborczej” pokazało, że już 41,7 proc. Polaków uważa, że rząd w obecnej sytuacji gospodarczej powinien wprowadzić ceny maksymalne na produkty spożywcze Przeciwnego zdania jest 35,2 proc. respondentów.</p>
<p>I preferencje polityczne nie mają tu aż tak wielkiego znaczenia. Chce tego prawie 48 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy, ponad 45 proc. wyborców Lewicy, 42 proc. wyborców Polski 2050, 38,5 proc. wyborców KO, oraz 52 proc. wyborców PSL, 47 proc. zwolenników Kukiza, a nawet ponad 34 proc. zwolenników Konfederacji.</p>
<p>„Inflacja doprowadza do absurdalnych pomysłów” &#8211; jak pisze „Gazeta Wyborcza”? A może właśnie przechodzimy lekcję, że neoliberalizm to nie jedyna ścieżka? Może to jakaś większa zmiana paradygmatu myślenia o polityce gospodarczej w Polsce? Może zrobiła nam to generalnie pandemia, a nie tylko sama inflacja?</p>
<p>„Być może staliśmy się bardziej skłoni domagać się rozwiązań centralnie sterowanych. Ale niestety nie rozwiążemy problemu inflacji, odchodząc od rynku i wprowadzając regulowane ceny.</p>
<blockquote><p>&#8222;Musimy w ciągu najbliższych miesięcy, może roku czy dwóch, liczyć się z tym, że na próbie ograniczania inflacji wszyscy będziemy trochę tracić&#8221;</p></blockquote>
<p>&#8211; konkluduje dr hab. Myck.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy komukolwiek opłaca się dziś jeszcze rządzić Polską? Polityka i gospodarka</title>
		<link>https://forumibris.pl/czy-komukolwiek-oplaca-sie-dzis-jeszcze-rzadzic-polska-polityka-i-gospodarka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Forum IBRiS]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jan 2022 08:57:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Forum analiz]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Agata Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Siemiończyk]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Inflacja]]></category>
		<category><![CDATA[IBRiS Polski Ład]]></category>
		<category><![CDATA[inflacja sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Chądzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Ład sondaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://forum.ibris.pl/?p=3141</guid>

					<description><![CDATA[Rząd zagrał z Polskim Ładem va bank i przegrał. Teraz nie ma już wyjścia i musi niemal wszystkim obniżyć podatki....]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rząd zagrał z Polskim Ładem va bank i przegrał. Teraz nie ma już wyjścia i musi niemal wszystkim obniżyć podatki. Gorzej, że już żadna kolejna władza nie odważy się przeprowadzić bardzo potrzebnej reformy systemu podatkowego. „Polityczne i społeczne koszty niedopracowanej reformy będą tak duże, że z tym niewydolnym systemem podatkowym prawdopodobnie zostaniemy przez następne lata&#8221; &#8211; podkreśla Marek Chądzyński. Nie ma już powrotu do dyskusji na temat progresji podatkowej &#8211; dodaje.</strong></p>
<h3>POSŁUCHAJ PODCASTU:</h3>
<p><iframe src="https://open.spotify.com/embed/episode/66I3DmlKo32EOiutyhbSHT?utm_source=generator&amp;theme=0" width="100%" height="232" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>Czy da się jeszcze rządzić krajem wściekłym, sfrustrowanym, a w najlepszym przypadku skołowanym chaosem wokół Polskiego Ładu, społeczeństwem przestraszonym wysoką inflacją? Czy to już tylko dwa wielkie kamienie u szyi, które ściągają polityków na dno parlamentarnych sondaży i właściwie najlepiej ten chaos gospodarczy zostawić w spadku opozycji, niech się z tym męczy?</p>
<h3><strong>PiS może zamrozić ceny podstawowych produktów, patrzmy na eksperyment Orbana</strong></h3>
<p>IBRiS zapytał Polaków, czy PiS straci władzę w kolejnych wyborach? Przekonanych do tego jest 53,2 proc. badanych, a na utrzymanie władzy przez PiS w trzeciej kadencji stawia 27,5 proc. społeczeństwa. Wygląda więc na to, że wiara w kolejne zwycięstwo PiS topnieje &#8211; i to także wśród wyborców tej partii.</p>
<p>Powód? Zapewne to chaos związany z Polskim Ładem i inflacja, którą już wszyscy mocno odczuwamy.</p>
<p>Ostatnie badanie CBOS pokazuje, że 50 proc. badanych uważa, iż obecny wzrost cen jest przede wszystkim efektem polityki polskich władz, natomiast 33 proc. jest zdania, że to efekt czynników niezależnych od działania polskich władz.</p>
<p>I niby rządowa tarcza antyinflacyjna miała nas ratować. Ale w ocenie społecznej tarcza przyczyni się do ograniczenia wzrostu cen raczej w niewielkim stopniu (tak uważa 46 proc. badanych), a 32 proc. jest wręcz zdania, że działa te nie będą miały żadnego znaczenia.</p>
<p>Rząd jest zatem w trudniej sytuacji. Czy ma szansę jeszcze się ratować? Czy te dwa wielkie problemy &#8211; Polski Ład i inflacja muszą go zatopić?</p>
<blockquote><p>„Nie można zrzucić na karb obecnej ekipy tego, że inflacja jest tak wysoka, bo nie wszystkie czynniki, które powodują wzrost cen zależą od rządu. Ale to rzeczywiście jest to trudne do zarządzenia. Z inflacją rząd radzi sobie lepiej niż Polskim Ładem, bo wprowadzenie tarcz, dyskusyjnych z ekonomicznego punktu widzenia, z perspektywy PR-owej i zarządzania kryzysem jest dobre. O ile ropa nie zacznie drożej, a tak się właśnie dzieje&#8221;</p></blockquote>
<p>&#8211; mówi Marek Chądzyński, dziennikarz portalu <a href="http://300gospodarka.pl/">300gospodarka.pl</a>.</p>
<p>Czy rząd może zrobić więcej w sprawie inflacji? Chądzyński uważa, że mógłby przemyśleć swoją politykę budżetową, bo ona pozostaje bardzo luźna i dość proinflacyjna. Ale czy z punktu widzenia marketingowego może zrobić coś więcej? Zapewne może jedynie przedłużać działanie tarcz antyinflacyjnych. Zdaniem części ekonomistów, rząd może nawet przedłużać działanie tarcz bez końca.</p>
<p>Warto się natomiast przyglądać, jak rozwinie się eksperyment, który prowadzą właśnie Węgry, polegający na zamrożeniu cen podstawowych produktów spożywczych. Tamtejszy rząd zrobił to z powodu zbliżających się wyborów parlamentarnych i, zdaniem Marka Chądzyńskiego, PiS może postąpić podobnie, jeśli efekty będą zadowalające dla Victora Orbana.</p>
<h3><strong>Długo nikt nie odważy się naprawiać systemu podatkowego, który stoi na głowie</strong></h3>
<p>Grzegorz Siemiończyk z „Rzeczpospolitej” podkreśla natomiast, że rozwiązania problemów z Polskim Ładem i inflacją są sprzeczne. Bo jeśli naprawa Polskiego Ładu będzie polegała na tym, że rząd wycofuje się z redystrybucji, która była pierwotnym zamysłem i obniża podatki nie tylko niektórym, ale już teraz właściwie niemal wszystkim, to będzie wpływało na dalszy wzrost inflacji zamiast na jej hamowanie. Ale zdaniem dziennikarza, mimo to PiS wcale przez żaden z tych gospodarczych kryzysów władzy nie straci.</p>
<p>„Nasz system podatkowy od lat stoi na głowie. Najlepiej zarabiający płacą niższe podatki od tych  w najniższych grupach dochodowych, a głównym powodem jest podatek liniowy w działalności gospodarczej. I na początku, w założeniach Polski Ład miał sens &#8211; zarówno makroekonomiczny jak i społeczny. Ale kotoś wpadł na pomysł, że można to zrobić szybko, wpasować się w kalendarz wyborczy, żeby przed wyborami w 2023 r. ludzie odczuli, jak zbawienna jest ta zmiana. Rząd ostro zagrał va bank, reformę przygotował za szybko, a co gorsze, na etapie prac w Sejmie zaczęło się jej psucie, rozwadnianie, dodawanie kolejnych ulg dla działalności na liniowym PIT i to doprowadziło do kompletnego chaosu &#8211; podkreśla Marek Chądzyński.</p>
<p>Pójście va bank rządowi się ostatecznie nie odpłacało. „Efekt będzie taki, że każda następna władza, która będzie chciała przeprowadzić taką gruntowną reformę podatkową, dwa razy się nad tym zastanowi. Polityczne i społeczne koszty niedopracowanej reformy będą tak duże, że z tym niewydolnym systemem podatkowym prawdopodobnie zostaniemy przez następne lata &#8211; podkreśla Marek Chądzyński.</p>
<h3><strong>Nie da się podnieść podatków tym, którym należy je podnieść</strong></h3>
<p>„W obecnej konstelacji politycznej i przy obecnych preferencjach społecznych bardzo trudno jest prowadzić racjonalną politykę podatkową. Te grupy, którym należałoby podnieść podatki, by ten system nie stał na głowie, ale chociaż w niewielkim stopniu był progresywny, to są zarazem te grupy, które są najgłośniejsze medialnie i mają swoich reprezentantów w postaci na przykład organizacji przedsiębiorców &#8211; uważa Grzegorz Siemiończyk.</p>
<p>A na dodatek funkcjonuje w Polsce masa mitów, na przykład dotyczących jednoosobowych działaności gospodarczych. „Wiemy przecież, że to w dużej mierze jest forma optymalizacji podatków i oszukiwania systemu, a zarazem wokół JDG jest jakiś mit przedsiębiorczości i podnosi się krzyk, że jak im podniesiemy podatki, to uderzy w biznes, a rząd staje się nieprzyjazny dla przedsiębiorców. Mieszamy w debacie publicznej dwa pojęcia &#8211; przedsiębiorcy, który rzeczywiście prowadzi jakąś działalności z rozumieniem przedsiębiorcy wyłącznie z sensie prawnym. I potem się okazuje, że nie da się podnieść podatków tym, którym należy je podnieść” &#8211; uważa dziennikarz „Rzeczpospolitej”.</p>
<p>Dodatkowo problem jest w tym, że co do zasady Polacy zgadzają się, że system powinien być bardziej progresywny. Ale wszystko rozbija się o to, jak postrzegamy nierówności dochodowe w stosunku do tego, gdzie one rzeczywiście są.</p>
<blockquote><p>„W Polsce ta percepcja jest bardzo zaburzona, bo u nas nikt nie czuje się bogaty. Efekt jest taki, że owszem, uważamy, że należy podnieść podatki ludziom dobrze zarabiającym, ale sami się do tych dobrze zarabiających nigdy nie zaliczamy, choć obiektywnie powinniśmy. Właśnie przez to ta dyskusja polityczna jest nie do przejścia, a systemu podatkowego po prostu nie da się naprawić”</p></blockquote>
<p>&#8211; uważa Siemiończyk.</p>
<p>A Marek Chądzyński dodaje: „nie ma powrotu do dyskusji na temat progresji podatkowej. I to nie dlatego, że obecny rząd broni swojej pozycji politycznej. Nikt takiego rozwiązania się już nie podejmie, bo koszty polityczne i społeczne są zbyt duże”.</p>
<h3><strong>PiS psuje gospodarkę, ale za mało się stara, żeby narobić naprawdę poważnych szkód</strong></h3>
<p>Finansowe koszty Polskiego Ładu zaś wcale zbyt duże mogą nie być. Szacowane są one na co najmniej 20 mld zł, ale to wcale nie musi być problem dla budżetu.</p>
<blockquote><p>„Ten rok będzie spektakularny, jeśli chodzi o dochody podatkowe. Ile by ten Polski Ład nie kosztował, to inflacja i wzrost podatków całkowicie to pokryje. To nie będzie tak, że Polski Ład jakoś zwiększy nierównowagę w budżecie”</p></blockquote>
<p>&#8211; uważa Grzegorz Siemiończyk.</p>
<p>A więc stać nas na obniżkę podatków niemal dla wszystkich?</p>
<p>„To jest nieszczęście ostatnich lat, że gospodarka to jest duża i niesterowna łódź. Ta łódź była na dość dobrym kursie, w zasadzie od początku transformacji jest na dobry kursie, i ją trudno zepchnąć na jakąś rafę. Trzeba by się naprawdę postarać, żeby zepsuć fundamentalne procesy, które powodują, że się szybko rozwijamy i bogacimy. Problem polega na tym, że każdy, kto chce bić na alarm, że rząd coś źle robi, musi odwoływać się do jakichś merytorycznych argumentów, które nie padają na podatny grunt opinii publicznej. Straszenie druga Grecją jest bezsensowne, bo się nie wydarzy.” &#8211; twierdzi Siemiończyk.</p>
<p>„I to nie jest tak, że rząd nie robi żadnych błędów &#8211; robi całą masę błędów, a jego polityka gospodarcza pod wieloma względami jest zła, ale nie jest wystarczająco zła, żeby zepsuć ten okręt” &#8211; dodaje Siemiończyk.</p>
<blockquote><p>„Czy stać na nas na obniżanie podatków wszystkim? Polityka podatkowa nie powinna być tylko polityką gospodarczą, ale i społeczną. I z tego punktu widzenia nie jestem pewien, czy stać nas na to, by obniżać podatki wszystkim”</p></blockquote>
<p>&#8211; zaznacza Marek Chądzyński.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
